To nie moja trzeźwość – kiedy żyjesz według czyjegoś scenariusza zdrowienia
Czasem, gdy siedzimy z kimś w gabinecie i słyszę: „Robię wszystko, jak mi kazano, ale to nie działa”, zapala mi się w głowie czerwona lampka. Trzeźwienie, które jest jak dobrze skrojony garnitur – dopasowane do człowieka, jego historii, jego ran i jego tempa – nagle zaczyna przypominać mundurek. Taki sam dla wszystkich. Sztywny, duszący, jakby ktoś próbował dopasować Cię do gotowego szablonu. I właśnie wtedy warto zapytać: czyja to trzeźwość?
Kiedy zaczyna się problem?
Na pierwszy rzut oka wszystko może wyglądać „w porządku”. Regularne mityngi, notatki z terapii, ćwiczenia z podręcznika, listy wdzięczności. Wszystko odhaczone. Ale coś nie gra. Czujesz, że to nie Twoja droga. Nie Twoje słowa. Nie Twoje decyzje.
Czasem zaczyna się od dobrych intencji. Ktoś, kto przeszedł przez uzależnienie, dzieli się swoim doświadczeniem i mówi: „Zrób tak jak ja – mi pomogło”. I w tym nie ma nic złego – dopóki nie zaczynamy wierzyć, że jedyna słuszna trzeźwość to ta, którą ktoś inny już przeżył.
Ucieczka w cudze rozwiązania
W pracy terapeutycznej widziałem nie raz, jak pacjenci zamiast konfrontować się z własnym lękiem, bólem czy potrzebą zmiany – uciekają w gotowe schematy.
„Mój sponsor powiedział, że jak czegoś nie robię, to znaczy, że nie chcę być trzeźwy.”
„Na grupie powiedzieli, że to opór.”
„Nie wolno mi czuć złości – to zagraża trzeźwości.”
Znasz to? To nie są Twoje słowa. To zasłony dymne. Zamiast zajrzeć do środka, bierzesz gotową odpowiedź z półki.
Jak rozpoznać, że to nie Twoja trzeźwość?
Oto kilka sygnałów alarmowych:
- Czujesz wewnętrzny opór przed działaniami, które rzekomo mają Ci „pomóc”.
- Twoja trzeźwość staje się źródłem frustracji, nie autentycznej zmiany.
- Czujesz się oceniany lub karany za emocje (złość, smutek, samotność).
- Twoje potrzeby i wartości są spychane na margines, bo „program mówi inaczej”.
- Często myślisz: „Chyba jestem jakiś popsuty, skoro to na mnie nie działa.”
Dlaczego tak się dzieje?
Bo uzależnienie to nie tylko substancja – to też sposób funkcjonowania. I jeśli po odstawieniu alkoholu dalej próbujesz „być dobry”, „robić wszystko idealnie”, „nie zawieść nikogo” – to wciąż jesteś w sidłach schematów.
Uzależnienie nie znika, gdy przestajesz pić. Ono tylko zmienia twarz. I czasem tą twarzą jest… czyjaś trzeźwość.
Jak wrócić do siebie?
Wiem, jak trudne to może być – odważyć się zapytać, co JA czuję. Czego JA potrzebuję. Co dla MNIE działa. Ale bez tego każda trzeźwość będzie jak nieswoje buty – może i eleganckie, ale obcierają.
Oto kilka kroków, które pomogą Ci odzyskać autentyczność w zdrowieniu:
1. Zatrzymaj się i sprawdź
Nie musisz od razu rewolucjonizować całej swojej pracy nad sobą. Wystarczy zacząć od pytania:
„Czy to, co robię, rzeczywiście mi służy?”
Zrób listę działań, które podejmujesz w imię zdrowienia, i przy każdym dopisz – czy to Twoje, czy czyjeś.
2. Daj sobie zgodę na inne tempo
Nie musisz mieć „sześciu miesięcy czystości i medytować codziennie po 30 minut”. To nie są zawody. Twoje tempo nie jest gorsze. Czasem właśnie zwolnienie pomaga lepiej usłyszeć siebie.
3. Emocje to nie wróg
Złość, smutek, zazdrość – to normalne uczucia. Jeśli ktoś mówi Ci, że nie masz prawa ich czuć, albo że to „zagrożenie dla Twojej trzeźwości” – zastanów się, komu to służy. Prawdziwe zdrowienie uczy jak przeżywać emocje, a nie jak je tłumić.
Przeczytaj nasz artykuł o emocjach.
4. Zbuduj swoją definicję trzeźwości
Zamiast powtarzać cudze frazy, zadaj sobie pytania:
- Co dla mnie znaczy być trzeźwym?
- Jak chcę żyć?
- Czego naprawdę potrzebuję?
Twoja trzeźwość nie musi wyglądać jak z poradnika. Może być nieidealna, pełna potknięć i osobistych rytuałów – i nadal być Twoja.
Dowiedz się więcej o mechanizmie przeniesienia i jego wpływie na tożsamość w terapii.
Techniki, które pomagają wrócić na swój tor
• Pisanie dziennika
Nie „żeby się popisać”, ale żeby zobaczyć siebie. Codziennie jedno zdanie: „Dzisiaj najbardziej czuję…” i pozwól ręce dokończyć.
• Technika „3 x moje”
Gdy czujesz się zagubiony w czyichś opiniach, zrób pauzę i odpowiedz:
- Moja myśl na ten temat to…
- Moje uczucie w tej sytuacji to…
- Moje działanie, które czuję, że jest słuszne, to…
To pomaga odzyskać siebie w gąszczu głosów z zewnątrz.
• Spotkanie z terapeutą lub inną zaufaną osobą
Nie po to, żeby dostać wskazówki, ale żeby zostać usłyszanym bez oceny. Czasem jedno takie spotkanie pomaga wyłapać, co już nie jest nasze, a co próbujemy dalej nieść jak obowiązkową lekturę.
⸻
🎯 Twoja trzeźwość, Twój azymut
Nie chodzi o to, żeby odrzucić wszystko, co powiedzieli Ci inni. Czasem wskazówki sponsorów, terapeutów czy członków grup są bezcenne. Ale jeśli nigdy nie pytasz siebie, dokąd Ty chcesz dojść – możesz przejść całą drogę, która nie jest Twoja. W cudzych butach, po cudzych śladach.
W trzeźwieniu nie chodzi o perfekcję. Chodzi o bycie uczciwym wobec siebie. Nawet jeśli to oznacza powiedzenie: „Nie wiem, czego chcę, ale wiem, że tego nie chcę” – to już jest Twój głos. I to od niego wszystko się zaczyna.
⸻
🔗 Na zakończenie – nie musisz być czyjąś wersją siebie
Jeśli czujesz, że Twoja trzeźwość to odhaczanie punktów z listy, a nie droga do życia, które ma sens – zatrzymaj się.
Zrób sobie herbatę. Weź kartkę. I napisz bez cenzury:
„Czego naprawdę potrzebuję, żeby żyć trzeźwo… po swojemu?”
Możesz nie znać wszystkich odpowiedzi. Ale samo to pytanie to już pierwszy krok z powrotem do siebie.
I właśnie tam – w tej Twojej wersji życia – zaczyna się prawdziwa trzeźwość.