5 rzeczy, które pacjenci najczęściej mówią w gabinecie
I dlaczego każde z tych zdań zasługuje na uwagę, a nie ocenę.
Zdarza się, że ktoś siada w fotelu, spuszcza głowę i mówi z rezygnacją:
„Nie wiem, co powiedzieć. Może nic dziś z tego nie będzie.”
A ja wtedy często się uśmiecham. Bo z takich właśnie zdań zaczyna się najważniejsza rozmowa.
Terapia nie polega na mówieniu mądrze. Polega na mówieniu szczerze. A jeszcze częściej – na uczeniu się, jak być uczciwym wobec siebie, kiedy całe życie kazano Ci grać kogoś innego.
W tym artykule zebrałem pięć zdań, które słyszę w gabinecie najczęściej. Nie po to, żeby je ocenić, ale żeby się im przyjrzeć – razem z Tobą.
🗨️ 1. „Nie czuję, że to moje”
„Robię wszystko, jak trzeba. Mityngi, dzienniki, modlitwa, afirmacje. Ale to jakby nie moje życie. Nie moje słowa. Nie moje decyzje.”
🔍 Co się za tym kryje?
To jeden z pierwszych sygnałów, że zdrowienie odbywa się według cudzego scenariusza. Że ktoś w dobrej wierze podał Ci mapę – ale Ty idziesz nią po omacku, bez poczucia kierunku.
🎯 Co może pomóc:
Zadaj sobie pytanie: „Które z tych działań faktycznie mi służy?” Nie wszystko trzeba porzucać. Czasem wystarczy drobna korekta, by Twoja trzeźwość zaczęła przypominać Twoje życie, a nie egzamin do zaliczenia.
📎 Zobacz: Jak nie zmuszać się do trzeźwości
🗨️ 2. „Może ja nie mam aż takiego problemu”
„Nie biłem, nie kradłem. Tylko czasem wypiłem. Może nie powinienem się tak dramatyzować?”
🔍 Co się za tym kryje?
To zdanie mówi mniej o alkoholu, a więcej o… wstydzie. Porównywanie się do „gorszych przypadków” to mechanizm obronny. Bo jeśli przyznam, że cierpię — a inni mieli trudniej — to może nie zasługuję na pomoc?
🎯 Co może pomóc:
Zamiast pytać: „Czy jestem aż tak uzależniony?”, zapytaj:
„Czy jestem wystarczająco nieszczęśliwy, by nie chcieć tak dłużej żyć?”
Nie trzeba sięgnąć dna, żeby zacząć się ratować. Czasem wystarczy uznać, że coś się w Tobie łamie – i że warto to potraktować poważnie.
🗨️ 3. „Nie umiem mówić o sobie”
„Nie wiem, jak to się mówi… Nigdy tego nie robiłem. Zawsze byłem raczej cichy.”
🔍 Co się za tym kryje?
To nie brak kompetencji. To historia bycia niewysłuchanym. Czasem nawet nie wprost – wystarczyło, że kiedyś, w dzieciństwie, ktoś przewrócił oczami, gdy próbowałeś opowiedzieć o swoim strachu. Albo zażartował z Twojego płaczu. Albo powiedział: „No już nie przesadzaj.”
🎯 Co może pomóc:
Mówienie o sobie to mięsień – trzeba go ćwiczyć. Czasem zaczyna się od jednego zdania dziennie:
„Dziś czuję…”
„Dziś mam ochotę uciec…”
„Dziś marzę, żeby ktoś mnie przytulił…”
To nie musi być literackie. Wystarczy, że będzie Twoje.
🗨️ 4. „Wszyscy mówią, że powinienem się cieszyć, ale ja czuję pustkę”
„Mam mieszkanie, pracę, trzeźwość. I zero radości. Jakby mi ktoś odciął emocje.”
🔍 Co się za tym kryje?
To nie zepsucie. To czas rekonwalescencji. Alkohol (czy inna substancja) często był przez lata głównym regulatorem emocji. Bez niego – zostaje cisza, której nikt nas nie nauczył słuchać.
🎯 Co może pomóc:
Zamiast pytać: „Dlaczego nie czuję radości?”, zapytaj:
„Co może być dla mnie źródłem przyjemności – małej, codziennej, osobistej?”
To może być kawa wypita w spokoju. Chwila samotności na ławce. Zapach mokrej trawy.
To nie wielkie rzeczy wracają pierwsze. Tylko małe.
🗨️ 5. „Nie wiem, kim jestem bez alkoholu”
„Wszystko, co robiłem – imprezy, znajomi, sposób bycia – kręciło się wokół tego. A teraz nie wiem, co mnie w ogóle interesuje.”
🔍 Co się za tym kryje?
To zdanie to nie kryzys, ale potencjał. Bo uzależnienie było nie tylko problemem – było też strukturą dnia, tożsamością, sposobem bycia wśród ludzi. Odejście od tego wszystkiego zostawia przestrzeń. Ale też… przeraża.
🎯 Co może pomóc:
Zacznij budować siebie od nowa, małymi krokami:
- Co lubiłem jako dziecko?
- Kiedy ostatnio czułem się naprawdę „w swoim żywiole”?
- Co chciałbym spróbować, gdyby nikt mnie nie oceniał?
Nie musisz być gotowy. Wystarczy być ciekawy.
Zobacz: Głód – o wszystkim co próbujemy zagłuszyć.
🧭 Na zakończenie:
To, że mówisz któreś z tych zdań, nie oznacza, że coś z Tobą nie tak. Wręcz przeciwnie – to znaczy, że coś w Tobie zaczyna mówić. Nawet jeśli cicho. Nawet jeśli z lękiem.
Nie przychodzimy do gabinetu, żeby mówić idealnie. Przychodzimy, żeby mówić prawdziwie.
A każde z tych zdań może być początkiem historii, której nigdy wcześniej nikt Ci nie pozwolił opowiedzieć.
Artykuł o tym, jak pozornie proste zdania wypowiadane w gabinecie mogą ujawniać głębsze warstwy emocji i tożsamości. Autor opisuje, jak terapeuci słuchają nie tylko treści, ale również tego, co ukryte pod powierzchnią słów.