Zmniejszanie własnych potrzeb w trzeźwieniu – jak odzyskać prawo do bycia sobą?
Znasz to uczucie, kiedy chcesz po prostu odpocząć, ale zamiast tego zaczynasz analizować, czy w ogóle masz do tego prawo? Albo gdy jesteś głodny emocjonalnie, ale pierwsze co robisz, to mówisz sobie: „przesadzasz, inni mają gorzej”?
Z perspektywy terapeuty, który od kilkunastu lat prowadzi osoby w trzeźwieniu, widzę jedno niepokojące zjawisko: wielu ludzi w procesie zdrowienia zaczyna zmniejszać swoje potrzeby. Najpierw z konieczności, potem z lęku, a z czasem – z przyzwyczajenia.
A przecież trzeźwienie nie polega na tym, że przestajesz czuć.
Wręcz przeciwnie. W trzeźwieniu wszystko czuje się bardziej.
Dlaczego zmniejszamy swoje potrzeby po odstawieniu?
1. Bo przez lata byliśmy dla siebie ostatni
W uzależnieniu potrzeby schodzą na dalszy plan. Liczy się tylko jedna rzecz: ulga. Substancja. Ucieczka. Wiele osób, z którymi pracuję, opowiada, że nie potrafią już nawet odczytać tego, czego naprawdę chcą. Bo nigdy nie uczyli się siebie słuchać.
2. Bo mamy poczucie winy, że „za dużo chcemy”
To klasyczne. „Skoro tyle zniszczyłem, nie mam prawa jeszcze czegoś pragnąć.” To przekonanie trzyma się wielu pacjentów przez długie miesiące. Niektórzy z nim zostają na lata. Zamiast dbać o siebie, chcą być „skromni, pokorni i niewymagający”.
Ale czy to pokora? Czy raczej samoudręczenie?
3. Bo świat mówi: „ciesz się, że żyjesz”
Słyszymy to od bliskich, lekarzy, znajomych: „Najważniejsze, że jesteś trzeźwy.” A co z tym, że jesteś zmęczony, samotny, głodny relacji, zmieszany, nienadążający za emocjami? Tego nikt nie widzi.
Dlatego uczymy się milczeć. I – co gorsza – przyjmujemy to milczenie jako styl życia.
Jakie zagrożenia niosą za sobą zredukowane potrzeby?
- Wypalenie w trzeźwieniu: bo nie tankujemy, tylko ciągle jedziemy.
- Samotność emocjonalna: bo nie umiemy już wołać o pomoc.
- Zaburzone granice: bo godzimy się na rzeczy, które nas niszczą.
- Głód emocjonalny: ten sam, który kiedyś zalewaliśmy alkoholem.
Co możesz zrobić, by odzyskać prawo do swoich potrzeb?
1. Zatrzymaj się i zapytaj: czego teraz potrzebuję?
Nie jutro. Nie za rok. Teraz. Czy to odpoczynku? Bliskości? Przestrzeni? Świetnym sposobem jest prowadzenie dziennika potrzeb emocjonalnych. Codziennie zadaj sobie pytanie: „Czego dzisiaj najbardziej mi brakowało?”
2. Rozpoznaj swoje „automatyczne wycofania”
Zauważyłem, że wielu moich pacjentów ma odruch automatycznego wycofywania się z relacji, gdy tylko zaczyna czegoś pragnąć. „Za dużo chcę” = „coś jest ze mną nie tak”. Tymczasem pragnienie to nie roszczenie.
3. Otwórz się na relacje, w których możesz „mieć”
Nie tylko dawać. Nie tylko przepraszać. Nie tylko nadrabiać. Ale zwyczajnie: być i mieć. Bliskość, wsparcie, rozmowę. Potrzeby emocjonalne w uzależnieniu były tlumione. Teraz zasługują na głos.
Prosta codzienna praktyka: „trzy pytania na wieczór”
- Czego dzisiaj potrzebowałem, a tego nie zauważyłem?
- Co zrobiłem, by się o siebie zatroszczyć?
- Czego mogę poszukać jutro, żeby poczuć się bardziej sobą?
To narzędzie, które polecam każdemu pacjentowi. Uczy łagodnej samoobserwacji bez oceny. Z czasem możesz zauważyć, że nie musisz już „zasługiwać na swoje potrzeby”. One po prostu są.
Co pomaga odbudować kontakt z własną potrzebą?
- Terapia indywidualna (w Ostoja zaczynamy od relacji, nie od wymagań)
- Grupa wsparcia, gdzie inni mówią: „Ja też tak mam.”
- Ruch i ciało – joga, spacery, taniec, cokolwiek, co pozwala poczuć się znów obecnym we własnym ciele
- Pisanie listów do siebie (np. do siebie sprzed terapii: „nie zapominaj o sobie”)
Na koniec: metafora, która zostaje
Pamiętam pacjenta, który powiedział mi kiedyś: „Przez całe życie byłem jak pociąg towarowy, zawsze musiałem coś komuś zawieźć. Teraz pierwszy raz jeżdżę pusty. I nie wiem, czy wolno.”
Odpowiedziałem mu: „To nie pusty pociąg. To pociąg, który wraca po siebie.”
Linki i inspiracje:
- Zobacz również: Wypalenie w trzeźwięniu: czy można być zmęczonym zdrowieniem?
- Ciekawy zewnętrzny link: The School of Life – What We Really Want